Każdy potrzebuje poczucia sensu życia, nadziei i ciepła. Taka powinna być społeczność na nasze czasy. To czyni człowieka szczęśliwym, a świat lepszym.
Celem Stowarzyszenia
„Do Źródła” jest, aby 
w spotkaniach przy muzyce, sztuce i słowie, stworzyć przychylne warunki 
ku temu, by taką właśnie społeczność tworzyć; 
by razem zbliżyć się 
do Jezusa, który jedynie ma moc wszystko 
w naszym życiu zmienić 
na lepsze.
Pragnieniem Stowarzyszenia
„Do Źródła” 
jest inspirowanie 
do przemiany życia, 
umysłu i serca w spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem 
oraz wsparcie 
w zastosowaniu wartości chrześcijańskich 
w codziennym życiu.

 

Mozaika Kościoła

Mam przywilej mieć znajomych, przyjaciół z różnych kongregacji chrześcijańskich. Jedni pomagają ubogim i bezdomnym, inni niepełnosprawnym, inni dzieciom w Afryce, inni żyją świadectwem w miejscu swojej pracy, inni głoszą Ewangelię, tam gdzie tylko mogą a jeszcze inni gorliwie się o nich modlą. Dziękuję Bogu, że wśród znajomych mam księży, biskupów, pastorów, liderów, misjonarzy, pisarzy, dziennikarzy, poetów, muzyków, malarzy, grafików, ludzi żyjących z pasją dla Chrystusa, którzy zdecydowali odłożyć "swoje szczęście" na bok, by żyć dla Jezusa. Choć otrzymaliśmy tak odmienne dary łaski, to jednak łączy nas osoba Jezusa Chrystusa. Dzięki Niemu nasza różnorodność układa się w harmonijną mozaikę Kościoła. Dzięki Niemu możemy zajmować wobec siebie pozycję ucznia, by się sobą ubogacać, zachęcać, inspirować. Dzięki Niemu możemy „pomimo” i „wbrew” żyć w jedności wyrażonej w Nim właśnie, bo działa w nas „ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich”. 

Wierzę, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Dziękuje więc Wam wszystkim, bo jestem tym kim jestem dzięki Wam. Bóg wiele razy posługiwał się właśnie wami, by sprowadzać mnie na swoje drogi… Nic nie mam czego bym nie otrzymał. Bóg jest dobry! 

Radosław Siewniak,
prezez Stowarzyszenia "Do Źródła" 

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

U progu Nowego Roku

U progu Nowego Roku ciągle trzyma mnie zadumka, że Bóg wchodząc w historię naszego życia, nierzadko działał i działa zaskakująco. Często wbrew temu, jak chcieliby ludzie. I tak przemawiał życiem Ozeasza, któremu kazał wziąć za żonę nierządnicę. Innym razem przemawiał przez Samarytankę, kobietę wzgardzoną przez Żydów ze względu na swoje pochodzenie i odrzuconą przez swoich, ponieważ „źle się prowadziła”. Ta natomiast stała się pierwszą misjonarką, wybraną przez samego Jezusa. Ba! Ów kobieta stała się pierwszą osobą, której Jezus wyjawił swą mesjańską tożsamość. Posłużył się oślicą, działał przez pogańskiego króla Cyrusa. W rodowodzie Jezusa znalazły się zaś niewiasty nie szczycące się dobrą opinią... nie wspominając, że trzy z czterech z nich to poganki! Wreszcie Jezus Chrystus przez lata swojej działalności nie zadawał się z tymi, co "powinien", przez co był obiektem drwin: "To żarłok i pijak, przyjaciel poborców i grzeszników". Po prostu, Bóg nie działa według jakichkolwiek ram ani wyznaczonych przez nas standardów. Wychodzi poza nasze ramy tego, co można a czego nie można. To szalenie mi się - w Bogu,
którego kocham - podoba.

Kochani, wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem, życzę Wam i sobie, aby Bóg przekraczał nasze wyobrażenia tego, kim jest i co może, co chce, i co czyni. Abyśmy się z Nim nie minęli czasem... Niechby i nas, jak i Jego, w naszej służbie przyjaciółmi grzeszników nazwano... To moje życzenia.
Niech to będzie rok obfity w przedziwne Boże działanie w naszym życiu.

W imieniu Stowarzyszenia "Do Źródła"
Radosław Siewniak

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Łatwo przegapić najistotniejsze

Ponad dwa tysiące lat temu urodził się prawie niepostrzeżenie. Nie było tak, jak to przedstawiają na świątecznych kartkach. Nie urodził się w sielankowej szopce, ale w żłobie, w grocie wydrążonej w skale, gdzieś w małej betlejemskiej wiosce na głębokiej prowincji okupowanego państewka, które nic nie znaczyło w wielkim Imperium Rzymskim. Było to miejsce zajęte przez zwierzęta, miejsce mroczne i brudne. W takich warunkach na świat przyszedł Boży Syn, Jezus Chrystus. Największy Król, jaki w ogóle żył na ziemi, nie urodził się w wypełnionym przepychem pałacu, lecz w skalnej grocie. Widocznie Bóg, decydując o miejscu narodzin swojego Syna, nie myślał kategoriami „co ludzie powiedzą” ani „czy tak wypada”. Zupełnie inaczej niż myślimy dzisiaj my.
 
Wtedy Zbawiciel świata przyszedł na ten świat prawie niezauważony. Kiedy już dorósł i zaczęło się o Nim mówić, ludzie Go zlekceważyli, znienawidzili i ukrzyżowali. Historia zatacza koło i dziś znowu Jezus jest postacią niewygodną, bywa że krępującą. Albo pozostaje niezauważony, albo wzgardzony przez nowoczesnego człowieka, albo też – w dobie, kiedy wszyscy jakoś w Niego wierzą – rozmowa o Nim i z Nim wprawia w zakłopotanie. Jego nauka i osobowość – trudne do przyjęcia dwa tysiące lat temu – zdają się nie przystawać i do naszych czasów. Natomiast tradycyjna atmosfera świąt Jego narodzenia sprawia, że chętnie świętujemy przyjście Jezusa na ziemię jako niewinnego dzieciątka, któremu śpiewamy „lulajże Jezuniu”, które – w pełni zależne od nas, dorosłych – może funkcjonować na naszych warunkach, nie stawiając jednak żadnych wymagań nam.
 
Zbliżają się święta narodzenia Pańskiego. Przygotowując się do nich, będziesz z pewnością pamiętać o zakupach, o przygotowywaniu smacznych potraw wigilijnych, o przystrojeniu choinki, o prezentach i o rodzinnych spotkaniach przy obficie zastawionych stołach. Jednak skupienie na tym wszystkim powoduje, że łatwo przegapić to, co najistotniejsze – doniosłość faktu, że oto narodził się Zbawiciel świata – tak ówczesnego, jak i naszego, dzisiejszego. O Nim to bowiem napisano, że „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A z zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezus zgięło się każde kolano. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca” (List Pawła apostoła do Filipian 2,6-11).
             
Kiedy jednak faktycznie i zdecydowanie oświadczysz, że Jezus jest Twoim Panem, kiedy zaczniesz żyć tak, jak mówi Jezus, kiedy zastosujesz się do Jego wzorców, kiedy zaczniesz Go naśladować, modlić się do Niego, rozmawiać z Nim i o Nim, oraz zachęcać innych do poznania Go (dokładnie tak, jak robili to pierwsi chrześcijanie), ludzie przestaną traktować Cię serio. Powiedzą, że jesteś dziwakiem, że jesteś nawiedzony. Jeżeli przejmiesz się Nim, jeżeli zaczniesz żyć zgodnie z Jego Ewangelią, to uznają Cię za nienormalnego. I to w kręgu kulturowym powszechnie świętującym Jego narodziny. Dziwne, prawda?

W naszym społeczeństwie mile widziane jest bycie chrześcijaninem i obchodzenie m.in. Świąt Bożego Narodzenia, a jednocześnie z dystansem przyjmuje się duchowe zaangażowanie. Zawodowe czy szkolne środowisko wysyła Ci najczęściej komunikat: „Bądź taki jak my. Nie odcinaj się, ale też nie przesadzaj”. Odczuwamy to ciśnienie i często mu ulegamy. Funkcjonując w fajnym i sympatycznym towarzystwie, w którym nie podchodzi się do duchowości i do Chrystusa nazbyt poważnie, boimy się, że kiedy zaczniemy traktować Go serio, zostaniemy odrzuceni. A przecież chcemy się identyfikować z ludźmi, z którymi na co dzień jesteśmy na wielu płaszczyznach związani.

Pamiętaj jednak, że przyjście Jezusa na ziemię jest potwierdzeniem tego, że Bóg interesuje się Twoim życiem i chce Cię zbawić. On niestrudzenie pochyla się ku Tobie i mówi: „Nie jesteś mi obojętny. W moim Synu daję Ci życie wieczne”I teraz problem polega na tym, jakiego Ty dokonasz wyboru. Prawdziwe świętowanie faktu narodzin Zbawiciela świata zaczyna się bowiem wówczas, kiedy człowiek odpowiada Bogu: „Nie jesteś mi obojętny! Tak jak Ty wybrałeś mnie, tak ja chcę wybrać Ciebie”. Może być jednak inaczej. Bóg mówi: „Umiłowałem i wybieram Ciebie”, ale ty Go nie słyszysz i idziesz własną drogą. Nie słyszysz, że ktoś się nad Tobą pochyla i mówi: „Kocham Cię. Nie musisz żyć już sam, w ciągłym zaganianiu, w lęku, w stresie, w niepewności jutra. Ja Ciebie wybrałem”. Być może szum tego świata zagłusza ten głos, a codzienne (i – paradoksalnie – również to przedświąteczne) zabieganie sprawia, że nie odpowiadasz. A być może świadomie nie masz zamiaru odpowiedzieć? To musi ranić Tego, który nas stworzył i który nas kocha.
 
Może właśnie dlatego Ewangelista Jan napisał, mówiąc o Chrystusie: „Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał” (Ewangelia wg św. Jana 1,10).Może dlatego Adam Mickiewicz napisał: „Wierzysz, że Jezus narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie narodził się w tobie”.
 
Życzymy Ci więc, aby Chrystus prawdziwie narodził się w Tobie, abyś szczerze i autentycznie przejął się Jego osobą, Jego narodzinami, śmiercią i zmartwychwstaniem. Życzymy Ci wszystkiego, co naprawdę dobre, z okazji wspominania narodzin Mesjasza, który przyszedł na świat, aby każdy, kto Go kocha ponad wszystko i ufa Mu, nie zginął, ale miał życie wiecznie .                                                                                                                              Stowarzyszenie „Do Źródła”
Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Zamiast "Wesołych Świąt"

Wszystkim przyjaciołom, znajomym i nieznajomym gościom tego miejsca, życzymy przemieniającej od środka na zewnątrz miłości Narodzonego. Byśmy pokornieli, stawali się mniej pochopni w sądach, dostrzegali obraz Boga w drugim człowieku, pomiłować więcej chcieli; byśmy oczekując przełomów, stawali się ludźmi czynu  i  wrażliwości. I na koniec, abyśmy Syna Bożego nie przeoczyli nie wpadając na pomysł, że On zazwyczaj, odmiennie od nas, chętnie bywa tam, gdzie my nie chętnie. Tylko tyle i aż tyle, życzymy Wam i sobie również. Dziękujemy, że jesteście!

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Modlitwa o prześladowanych chrześcijan

Według danych organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, statystycznie, co 3 minuty ginie na świecie chrześcijanin. W ponad 75 krajach, czyli w co 3 kraju na świecie łamie się prawo do wolności wiary w Chrystusa. Około 200 mln chrześcijan jest brutalnie prześladowanych - wielu z nich, kiedy piszę te słowa jest torturowanych, bitych, osadzonych w celach więziennych... Jednocześnie dramat naszych sióstr i braci jest przemilczany przez media. Wierzymy jednak, że choć Kościół jest prześladowany, nie jest pokonany. "Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele". (2 Kor. 4,8-11)

W najbliższą niedzielę, 10 listopada jest międzynarodowy dzień modlitwy za Kościół Prześladowanych, w którym niezależnie od kongregacji chrześcijańskich, do jakich przynależymy, stajemy w jedności w jednomyślnej modlitwie za prześladowanym Kościołem. Zachęcam do przyłączenie się do tej modlitwy. Niech ten dzień będzie również refleksją dla nas, abyśmy my nigdy nie stali się prześladowcami innych chrześcijan w imię naszej poprawności religijnej.
     
Chwała Męczennikom! Dla nich otwarte bramy nieba! Chwała Bogu za to, że w dobie, gdzie zło panoszy się po świecie, w glebie tego świata rozwija się Jego Kościół. Dzięki niech będzie Najwyższemu, że ostatnie słowo nie należy to reżimów totalitarnych, ale do Tego, który umiłował nas "aż do końca", sam będąc prześladowany.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Wielka Niedziela

Dzień zmartwychwstania Pańskiego o dziwo nie zaczyna się od radości, ale od smutku. Nie zaczyna się radosnym „Jezus zmartwychwstał”, ale przepełnionym łzami zdaniem „Gdzie jest mój Pan?” Marii z Magdali. Po trzech dniach od śmierci Jezusa dla Marii, pozostałych niewiast i uczniów pozostały tylko bolesne wspomnienia, tęsknota i łzy. Ta tęsknota przyprowadziła Marię i zaraz za nią resztę kobiet pod grób z płaczem.
 
Opłakiwanie zmarłych jest ceną, jaką płacimy za miłość!

Tamtego dnia jednak nieodwracalność śmierci została złamana. Życie zostało przywrócone. Grób był pusty. Nie było Chrystusa wśród umarłych. Zmartwychwstał, jako pierwszy. 
To zapowiedź, że wszyscy zmartwychwstaną, kiedy przyjdzie i staną przed Jego obliczem. Wszyscy!
   
Drodzy, z okazji radosnego święta Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa,życzymy, by Zmartwychwstały miał wpływ na nasze życie, byśmy stawali się coraz bardziej Mu podobni, w cichości, pokorze i ufności. Niech światło Jego Słowa prowadzi nas przez życie do wieczności.

W imieniu Stowarzyszenia Do Źródła 
Radosław Siewniak

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Życzenia noworoczne

Wraz z nadchodzącym Nowy Rokiem, życzymy Państwu przemieniającej od środka na zewnątrz łaski Bożej. Byśmy pokornieli, stawali się mniej pochopni w sądach, dostrzegali obraz Boga w każdym człowieku, pomiłować więcej chcieli; byśmy oczekując przełomów i szczęścia w życiu, stawali się ludźmi czynu, empatii, szlachetności. Tylko tyle i aż tyle, życzymy Państwu i sobie również. 

W imieniu Stowarzyszenia "Do Źródła" 
Radosław Siewniak 
Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Życzenia świąteczne

Z okazji świąt wspomnienia Narodzin Pańskich, życzymy, by Boży pokój i łaska, które wkroczyły na ziemię w chwili narodzin Zbawiciela przenikały Wasze serca. Życzymy błogosławionego poczucia braku i zależności, aby w te przestrzenie mógł wchodzić Mesjasz, by napełniać nas Sobą. 
Aby spełniły się Jego marzenia w nas.


W imieniu Stowarzyszenia "Do Źródła" 
Radosław Siewniak
 

Przeczytaj pozostałą część wpisu »